Wielki szacunek do małego człowieka - rozmowa z Justyną Mytlewską

Szczęśliwe dziecko przekonane o swojej wartości i śmiało rozwijające talenty, to marzenie każdego z rodziców. Jak do tego doprowadzić? Angażowanie w codzienne prace, dawanie wyboru, wsłuchiwanie się w potrzeby, a przede wszystkim: szacunek. Takimi zasadami kieruje się Justyna Mytlewska, właścicielka dwóch oddziałów Żłobka im. Aniołów Stróżów w Toruniu oraz Niepublicznej Szkoły Podstawowej Montessori, która w oparciu o zasady Marii Montessori zmienia postrzeganie rodziców na temat możliwości ich własnych dzieci.


Rozmawiając z osobami, które mają swoje firmy zauważyłam, że bodźcem do rozpoczęcia własnej działalności jest pasja. Myśląc o Tobie zastanawiam się, czy jest nią fascynacja metodami Marii Montessori, czy bardziej chęć obserwaji dzieci i uczestniczenia w ich rozwoju?


Własną działalność rozpoczęłam w 2011. Data nie jest przypadkowa, bo 1. czerwca :) Przez dwa pierwsze lata organizowałam imprezy dla dzieci oraz animowałam. Ponieważ zajmuję się też pedagogiką cyrku dziecięcego, prowadziłam w tym zakresie warsztaty. Zajmowałam się również promocjami, koordynowałam pracę hostess, a gdy była potrzeba, sama byłam hostessą. To był też okres, kiedy zbierałam fundusze na kolejny projekt - jak się później okazało - założenie własnego żłobka.


Chociaż muszę przyznać, że najpierw myślałam o przedszkolu. Byłam już nawet po kursie pedagogiki Marii Montessori w przedziale wiekowym od 3 do 6 lat. Ale później trafiłam na warsztat o przygotowaniu otoczenia dla małego dziecka (czyli od urodzenia do 3 lat). I dopiero wtedy zakochałam się w wieku żłobkowym. Wcześniej miałam przekonanie - jak pewnie większość młodych osób - że najlepiej, aby małe dziecko było w domu. Z mamą i tatą. Po tym kursie zobaczyłam jakie są możliwości rozwojowe i jak ważny jest to okres w życiu człowieka. Wówczas stwierdziłam, że chcę wpłynąć na rozwój oraz wychowanie tych małych dzieci i postanowiłam, że założę żłobek.

Od początku miałam określoną misję. Chciałam założyć bardzo dobrą placówkę na wysokim poziomie z zastosowaniem metod Marii Montessori. Zależało mi również na pokazaniu rodzicom, że można przygotować otoczenie w taki sposób, aby dziecko czuło się swobodnie, mogło rozwijać swoje talenty umiejętności i systematycznie uniezależniało się od osób dorosłych. A przede wszystkim, że będzie się to odbywało w szacunku dla tego małego człowieka.


I chyba głównie o szacunek chodzi w metodach, które promujesz. Podejrzewam, że wielu rodzicom hasło "metody Marii Montessori" w kontekście małych dzieci kojarzy się przede wszystkim z drewnianymi klockami lub zabawami sensorycznymi. Czy mogłabyś w skrócie nakreślić nam, jaka myśl przewodnia przyświecała Marii Montessori?


Maria Montesori określała dziecko budowniczym swojego życia. Mówiła o tym, że każdego człowieka ukształtowało dziecko, którym kiedyś był. Chyba najbardziej znane cytat jej autorstwa, to "Pomóż mi zrobić to samemu.". Dla mnie oznacza to przewodzenie dziecku w jego rozwoju. Należy jednak pamiętać, że zbędna pomoc może mieć odwrotny skutek od zakładnego. Dlatego dzieci potrzebują swobody wyboru tego, co chcą w danej chwili robić.


Z perspektywy rodzica brzmi to trochę abstrakcyjnie. Jesteśmy przecież nauczeni stawiania granic. Jak wygląda to u Was w Żłobku, gdzie macie nie jedno ani dwoje, tylko kilkunastu małych indywidualistów?


Maria Montessori mówiła o dwóch stronach medalu - wolności i dyscyplinie. To są dwie strony tego samego medalu. I to nie jest tak, że nie stawiamy granic. Po prostu mamy zasady, które dzieci znają i wszyscy je respektujemy. To funkcjonuje każdego dnia. Nawet w gronie małych dzieci, które mimo wszystko postrzegają świat dosyć egoistycznie, mówiąc "to jest moje", "ja to chcę". Natomiast jeżeli wiedzą, że każdy materiał rozwojowy jest w jednym egzemplarzu, to mają świadomość, że muszą poczekać. Tego się oczywiście uczą. Wiadomo, że czasami chcą mieć coś "tu i teraz". Jednak szybko odkrywają, że nie jest to możliwe. Muszą uszanować to, że druga osoba dany materiał wykorzystuje. Uczą się szanować potrzeby drugiego człowieka.


Bo w Żłobku im. Aniołów Stróżów nie ma zabawek, tylko materiały rozwojowe, prawda?


Tak. Dzieci same mówią, że pracują na materiałach. Używa się również sformułowania pomoce rozwojowe.


Ponadto obserwując Was zauważyłam, że dzieci uczestniczą praktycznie w każdej czynności wykonywanej przez dorosłych, m.in. w przygotowaniach do posiłku. Na co dzień często wyręczamy nasze maluchy (bo szybciej, bo dokładniej). Jak Wy radzicie sobie z popełnianiem przez podopiecznych błędów?


Wszyscy popełniamy błędy, dzięki nim się uczymy. Maluchowi nie zwracamy uwagi, że popełnił błąd, bo wierzymy, że wykonał czynność najlepiej jak potrafi. Maria Montessori przygotowując otoczenie stwierdziła, że dzieci potrzebują po prostu mebli i przedmiotów dnia codziennego, które są dostosowane do ich rozmiarów. Meble powinny być drewniane, stosunkowo ciężkie, aby się szybko nie przewracały. U nas w placówce znajdują się małe miotły, ściereczki do wycierania kurzu, naczynia, które są szklane. Oczywiście co jakiś czas coś się stłucze. Ale dzięki temu dzieci wiedzą, że mają do czynienia z kruchym materiałem. Uczą się, żeby ich ruchy były mniej zamaszyste, bo mają świadomość, że szklanka czy talerz może się zbić.


A zdradź nam proszę, jak w ogóle trafiłaś na metody Marii Montessori? Przecież jest to jedna z wielu metod pedagogicznych.


Jestem socjologiem. Nie studiowałam pedagogiki z czystej przekory - ponieważ moja starsza siostra jest pedagogiem (śmiech). Ale nie da się ukryć, że zawsze kochałam pracę z dziećmi. I dlatego w pewnym momencie stwierdziłam, że rezygnuję z pracy i zaczynam własną działalność. Początek mojej miłości do pedagogiki Marii Montessori, zawdzięczam właśnie mojej siostrze. która zachęciła mnie do zainteresowania się tą metodą. Długo nie czekając, znalazłam kurs w Polskim Stowarzyszeniu Montessori w Łodzi i to było moje pierwsze doświadczenie, które okazało się przełomowe. Wtedy zakochałam się w tej metodzie i wiedziałam dokładnie, co chcę robić w życiu.


Jak wygląda edukacja - Twoja i innych opiekunów montessoriańskich?


W Polsce są dwie wiodące instytucje - Polski Instytut Montessori i Polskie Stowarzyszenie Montessori. Szkoliłam się zarówno w jednej jak i drugiej. Pierwszą osobą, która mnie edukowała była Japonka - Emi Yuda. Ukończyłam również kurs prowadzony przez Amerykankę - Laurę Dupree. Razem z opiekunami uczestniczymy również w regionalnych i międzynarodowych konferencjach Marii Montessori, podczas których odbywają się liczne warsztaty i wykłady. Organizujemy również szkolenia wewnętrzne w Żłobku.

Wiem, że sama też szkolisz.


Tak. Już od wielu lat prowadzę warsztaty w Polskim Stowarzyszeniu Montessori oraz w trakcie Polskich Dni Montessori. Dzielę się wówczas swoją wiedzą dotyczącą prowadzenia placówek. Od 2019 roku prowadzę również ćwiczenia w Wyższej Szkole Bankowej w Toruniu na kierunku pedagogika.


W ogóle niewielu rodziców ma świadomość, że nazwa "placówka montessoriańska" nie jest zastrzeżona. Każdy może otworzyć żłobek, przedszkole, czy szkołę, a przygotowane otoczenie, zawartość merytoryczna zajęć i metody nie muszą wcale odpowiadać wytycznym Marii Montessori. Niestety zdarza się też tak, że ktoś ukończy kurs pedagogiki Montessori wieku przedszkolnego i na bazie tej wiedzy otwiera żłobek. Przygotowanie otoczenia żłobka i przedszkola oraz potrzeby rozwojowe dzieci na tych dwóch etapach różnią się. Warto wiedzieć, że jako rodzice macie prawo zapytać opiekunów oraz osoby zarządzające, jakie mają kwalifikacje i jak się szkolą. Przecież nie chodzi o to, żeby stworzyć "moje Montessori", czyli własną metodę. Oczywiście to naturalne, że wprowadzamy delikatne urozmaicenia. Dla mnie na przykład bardzo ważny jest ruch, więc dodaję pedagogikę cyrku dziecięcego. Montessori miała też swoje zdanie na temat sztuki i malowania. Akurat z tym nie do końca się zgadzam, bo w mojej placówce małe dzieci mają możliwość swobodnie malować.


Malowanie, samodzielne jedzenie... to wszystko kojarzy się z dużym bałaganem i brudnymi ubraniami.


Małe dzieci się brudzą. Czasem przesyłamy rodzicom wiadomość z informacją "Jestem szczęśliwym dzieckiem i często się brudzę". Brudne ubrania są efektem samodzielności. Służą również do kontroli błędu. Gdy maluch ma do posiłku założony śliniak, to nie czuje, że jest mokry. Nie będzie widział, że ma plamę na bluzce. Natomiast gdy kończy jedzenie i obserwuje, że np. cząstki jedzenia upadły na stole wokół, są na podłodze i na ubraniu jest plama, to wyciągną wnioski. Prawie żadne dziecko nie lubi być brudne. To jest dyskomfort. Wtedy przykładowo maluch stwierdza, że może był za daleko odsunięty od stołu. I następnym razem nie chce śliniaka, ale stara się przysunąć i nachylić nad talerzem tak, aby te ruchy były bardziej zgrabne. Aby łyżka celowała prosto do buzi, a nie gdzieś wokoło.


Dużą rolę odgrywają też z pewnością inne dzieci. Dla mnie to jest właśnie największa wartość dodana Twoich placówek - dziecko ma okazję zarówno podpatrywać rozwiązania proponowane przez bardziej rozwinięte "starszaki", jak i opiekować się oraz "być wzorem" dla tych młodszych. To szczególna szansa dla jedynaków.


Tak dokładnie. Cechą charakterystyczną placówek montessoriańskich jest właśnie to, że grupy są mieszane wiekowo. Z założenia grupa w żłobku powinna być odzwierciedleniem naszego społeczeństwa. Dlatego dobierając rodziny - bo rekrutujemy nie dzieci, a całe rodziny - zwracam uwagę na to, w jakim wieku jest dziecko, czy to jest chłopiec czy dziewczynka, czy ma rodzeństwo. Żeby ta grupa była różnorodna.


Pomówmy teraz o skupianiu uwagi dzieci. Wiadomo, że ich zaangażowanie potrafi być zmienne. Wy macie w jednym oddziale żłobka kilkunastu podopiecznych i potraficie ich zachęcić do wspólnego spędzania czasu. Gdzie tkwi sekret?


Dzieci uczą się koncentrowania uwagi w aktywnościach indywiduwalnych. Nie zawsze wszystkie maluchy są w stanie uczestniczyć w proponowanych zabawach grupowych, takich jak tańce, czy śpiewanie. Czasem ktoś nie ma ochoty bawić się z resztą i odchodzi na bok zajmując się czymś innym. My zachęcamy do skorzystania z oferty, którą dajemy. Dzieci mają swobodę. Ważne jest jednak, aby nie przeszkadzały sobie nawzajem. Podczas teatrzyków prezentowanych przez Ciocie nie zawsze wszyscy zajmują wyznaczone miejsca i oglądają przedstawienie. Są oczywiście tacy, którzy siedzą z otwartymi buźkami i chłoną opowieść. Jednak niektóre dzieci wstają, pójdą zobaczyć aktora i mu aststują.


Co w takim razie najchętniej zajmuje dzieci w wieku żłobkowym?


Przede wszystkim są one pochłonięte aktywnościami, które mogą wykonać samodzielnie. Uwielbiają prace często nielubiane przez dorosłych, tj. czyszczenie, zamiatanie, mycie okien i luster, odkurzanie. Uwielbiają przekładać, sortować, ale co najważniejsze - uczą się przez zmysły. I ciekawi je wszystko to, co mogą dotknąć, zobaczyć i powąchać. A czasem posmakować. Małe dziecko uczy się poznawać świat wszystkimi zmysłami oraz poprzez ruch.


A jak te wskazówki mają się do dzisiejszego świata zabawek, gdzie królują rozwiązania wielofunkcyjne. Jako rodzice chcemy zapewnić naszym dzieciom rozwój na wielu płaszczyznach. Na ile to jest dobry kierunek myślenia?


Warto najpierw dostrzec, ile wspaniałych zabawek kryje się w naszym domu. Czasem zwykłe przedmioty codziennego użytku mogą zyskać nowe zastosowanie. Powinniśmy również pamiętać, że musimy izolować stopień trudności i nie angażować wszystkich zmysłów na raz. Czyli jeżeli mamy skrzynkę z klockami i są tam różne kształty, różne kolory, różne faktury, a do tego - jak to w tych nowoczesnych zabawkach bywa - wszystko gra i piszczy, dziecko może mieć rozproszoną uwagę. Jednym z ważnych kryteriów materiału rozwojowego Montessori jest powtarzalność, tzn. możliwość wielokrotnego użycia bez pomocy osoby dorosłej. Dzięki temu dziecko może się skoncentrować i pracować samodzielnie z danym materiałem przez kilkanaście minut. W momencie, gdy elementów jest za dużo, maluch nie wie, na czym skupić uwagę. Nie jest w stanie tej pracy wykonywać dłużej niż chwilę i ją odrzuca. W Żłobku, zanim wprowadzimy jakiś materiał, najpierw sprawdzamy, ile i jakie mięśnie są potrzebne do jego uruchomienia. Jaki jest cel bezpośredni zadania, a jaki pośreni.


Podpowiedz w takim razie, czym warto się kierować dokonując wyboru.


Przede wszystkim jeżeli zabawka jest estetycznie wykonana i nie ma pięciu, sześciu funkcji na raz, to zwiększa prawdopodobieństwo, że dziecko się nią zainteresuje. Warto oczywiście sięgać po te, które są z naturalnych materiałów.


Sugeruję też rodzicom ograniczyć liczbę zabawek oraz co jakiś czas je wymieniać. Dzieci rzadko są zainteresowane przez cały czas tym samym. Nawet jeżeli materiał jest dobrze skonstruowany.


Na co zwracać uwagę? Aby maluch mógł przekładać, manipulować, używać dłoni. Szukamy zabawek wspomagających małą oraz dużą motorykę. Myślę, że najbardziej zaniedbywanym zmysłem jest węch. Jego rozwój wspomagają przykładowo zwykłe słoiczki zapachowe. U nas w Żłobku cieszą się dużą popularnością. Ciekawą propozycją są też instrumenty muzyczne, czy piłki o różnych fakturach.


Rozmawiamy cały czas o dzieciach i ich rozwoju, natomiast prędkość Twojego rozwoju osobistego i Twoich placówek jest równie imponująca. W pierwszym kwartale 2018 roku otworzyłaś drugi oddział Żłobka, a już jesienią tego samego roku startowała Niepubliczna Szkoła Podstawowa Montessori w Torniu. Dwa wielkie przedsięwzięcia w tak krótkim okresie czasu wydawały się niemożliwe do udźwignięcia. Ale nie dla Ciebie. Czym jeszcze planujesz nas zaskoczyć? Czego Ci życzyć w sferze zawodowej?

Cały czas się uczę i mam wrażenie, że w tym aspekcie moja droga jest jeszcze bardzo długa. Chcę się dalej rozwijać, podwyższać swoje kompetencje, by móc realizować kolejne projekty, które będą służyć innym. Tworzenie pomocy rozwojowych sprawia mi ogromną satysfakcję, ale niestety na co dzień brakuje mi czasu na tę pasję. Obecnie opracowuję materiał o rozwoju dziecka od zapłodnienia do urodzenia. Chciałabym również napisać książkę dla dzieci o tej właśnie tematyce. Trzymajcie kciuki, abym zrealizowała ten pomysł do czasu Polskich Dni Montessori, które już we wrześniu odbędą się w Toruniu.


Wszystkie projekty są tworzone przy współpracy z innymi. Jeżeli miałabym sobie czegoś życzyć, to dobrych relacji oraz poznania kolejnych osób pełnych pasji. Doceniam każdy przejaw zaangażowania opiekunek, nauczycieli oraz wszystkich tych, z którymi współpracuję. Czuję ogromną wdzięczność za ludzi, którzy razem ze mną tworzą miejsca opieki i edukacji dzieci.

Kibicuję całym sercem wszystkim Twoim projektom! Kilkukrotnie zaimponowałaś mi swoimi pomysłami i w moich oczach już udowodniłaś, że nie ma dla Ciebie rzeczy niemożliwych. Trzymam więc kciuki, abyś nas niezmienne zaskakiwała, a grono zaufanych osób do współpracy wciąż się powiększało.


Powodzenia!

FOLLOW ME

  • Black Facebook Icon
  • Black Instagram Icon

STAY UPDATED

POPULAR POSTS

TAGS